Polecany post

W stronę ojca. Warsztat męski (X edycja)

Dwa dni intensywnej i uważnej pracy nad zmianą. Nad odzyskiwaniem mocy. Czas kontaktu ze swoimi emocjami. Relacja z ojcem jest bardzo ...

piątek, 8 stycznia 2021

Powrót do serca

Rozmowa o męskich kręgach z Marcelem Bird Wieteską, smakoszem życia, tworzycielem, który pracuje z ciałem i prowadzi męskie kręgi.

- Dlaczego prowadzisz męskie kręgi?

Co jest w tym najważniejsze? Żeby samemu poprzez spotykanie się z mężczyznami budować relację ze swoim własnym mężczyzną. Możemy być dla siebie jak lustra, w bezpiecznej atmosferze dzielić się swoją prawdą. Wydarza się to, co nie wydarzało się z naszymi ojcami czy dziadkami. Ja przynajmniej nie miałem dobrych relacji rodzinnych i te spotkania karmią moją potrzebę bliskości z mężczyznami. Dla innych uczestników kręgów to również ważny aspekt. Żeby połączyć się z innym mężczyzną w przestrzeni serca. W prawdzie. Bo nikt nas tego nie uczył. A jesteśmy ludźmi. Jesteśmy istotami emocjonalnymi, czującymi. Nauczmy się rozmawiać o uczuciach. O emocjach. Nie wstydźmy się tego. Nie bójmy się. Najważniejsze, to nauczyć się wyrażać siebie w prawdzie.



- Kto przychodzi i z czym przychodzi na męski krąg?

Przychodzą mężczyźni, którzy mają potrzebę spotkania się ze swoją męskością. Jakkolwiek ją czują na dany moment. Chcą podzielić się tym, co czują, co przeżywają jako mężczyźni. I mogą zobaczyć, że tak naprawdę wszyscy jesteśmy w podobnych miejscach. Czasami trochę dalej, czasem trochę bliżej. Borykamy się z podobnymi problemami, sytuacjami. Czy to chodzi o stosunek do własnej męskości, do swojej cielesności. Czy o układnie sobie relacji partnerskich, rodzinnych, z dziećmi. Często są to mężczyźni po przejściach, nieudanych relacjach. Jestem jednym z takich mężczyzn, też mam syna, z którym się nie widuję. W kręgu dzielimy się tym, co dla nas ważne. Powracający temat, to trudne relacje z ojcem, dziadkiem. Nakazy, zakazy zamiast bliskości. Brak przytulania, prawdziwej opieki. Ojcowie byli nieobecni. Albo poza rodziną, albo w pracy.

- Przytulacie się na kręgach?

Tak. Jestem bardzo cielesną jednostką. I pracuję z ludźmi poprzez ciało. Dążę do tego, aby mężczyźni byli w fizycznym kontakcie. Wiadomo, że nie dla każdego od razu wszystko. Na początku poruszamy się w grupie w przestrzeni. Może delikatny dotyk, delikatne muśnięcie. Objęcie się ramionami w kręgu. Złapanie się za ręce. To już dla niektórych jest dużo. W naszej kulturze mężczyznom nie jest łatwo złapać się za ręce, przytulić. Od razu konfrontują się z pytaniem: „A może jestem gejem?”. Ok, a może jesteś? Zobacz to wreszcie. Jeżeli jesteś, przyznaj się przed sobą, wyjdź z tym do świata. Najgorsze to zobaczyć człowieka, który męczy się w roli heteroseksualnego mężczyzny.

- Czy mężczyźni mają trudność z odsłanianiem się? Ze szczerością?

Wiemy, że tak. Mówię na swoim przykładzie. Uważam się za całkiem otwartego mężczyznę. Czasami jak otwarta księga. Acz jeżeli chodzi o głębsze wejście w jakiś temat, to potrzebuję czasu. Potrzebuję przestrzeni i osób, wśród których czuję się bezpiecznie. Pewności, że zostanę wysłuchany bez oceny. To ciekawe, bo panuje powszechna opinia, że tylko kobiety potrzebują wysłuchania.

- A mężczyźni?

Oczywiście też. Staram się obalać paradygmat, że męskość wiąże się wyłączenie z modelem, który znamy z przeszłości. Twardy, nieczuły typ, który ochrania, zapewnia bezpieczeństwo. Na ten moment XXI wieku, po całej ewolucji, doświadczeniu historii nie możemy się cofać do tego, co było. Wierzę, że my mężczyźni mamy w sobie też cechy przypisane kobietom. Jestem za tym, żeby ten dualizm, który obowiązuje na świecie, transformował się w stronę jedności. Tak naprawdę jesteśmy wszystkim, mamy wszystkie cechy. Tak samo, jak kobiety mogą być bardzo fajnie w swojej męskości, pozostając w swojej kobiecości, tak samo my mężczyźni możemy być w męskości, jednocześnie wyrażać swoją kobiecość. I tu jest ta harmonia, tu jest ten przepływ. Tu jest ten balans.

- W połączeniu?

Tak. Nie wychowujmy mężczyzn tylko na wojowników. Walka też jest ważna, są momenty, kiedy jest potrzebna. Ale wchodzimy w Erę Wodnika, a to jest era energii żeńskiej. Jeżeli my mężczyźni nie wejdziemy w tę zdrową energię kobiecą, możemy się nie odnaleźć w nowej rzeczywistości.

- Co mężczyźni zyskują dzięki kręgom?

Na pewno to, że z czasem, przychodząc regularnie na kręgi, potrafią się otworzyć. Powiedzieć o rzeczach, których nigdy nie wypowiadali na głos. To zrzuca z nas mężczyzn, ciężar samotności. Smutek, że sami musimy uporać się z własnymi problemami. Na przykład tymi dotyczącymi seksualności. Komuś ciężko z tym, że się masturbuje, albo, że kogoś zdradza, albo, że lubi gierki, które powszechnie uważana są za niezdrowe. Nagle zostaje wysłuchany i nieoceniony. I co ważne, słyszy od innych mężczyzn: „Wiesz, mam podobnie”. To niesamowite wsparcie.

- Zmienia mężczyzn?

Daje im siłę. Ale każdy wybiera swoją drogę. Jak w przypowieści o dwóch wilkach, które mamy w sobie: dobrym i złym. Ten wygrywa, którego karmimy. Ważne, co wybieram w życiu. Którego wilka karmię. Wezmę przykład masturbacji, która jest częsta nie tylko w świecie męskości ale i kobiecości. Mogę traktować ją jako coś, co mnie wzmacnia lub zabiera energię. Czy to ucieczka od siebie? Czy wejście w jakąś głębszą sferę siebie? Wzniesienie swego ciała, swojej seksualności na wyższy poziom? Czy zwykła starta energii? Te same aspekty mogą być zupełnie różnie postrzegane, kwestia, jak na to spojrzymy. Jak do tego podchodzimy.

- Czy mężczyźni są samotni? Szukają wspólnoty?

Myślę, że społeczeństwo jest samotne. Więc w dużej mierze mężczyźni także są samotni. Cieszę się, że jest coraz więcej mężczyzn szukających siebie i przychodzących na wszelkiego rodzaju warsztaty, terapie indywidualne czy grupowe. Prowadzę zajęcia od ponad dziesięciu lat, jogę, warsztaty pracy z ciałem. Kiedyś na dziesięć kobiet był jeden, maksymalnie dwóch facetów.

Teraz zdarza się pół na pół. Może czują się samotni, może czują, że to czas, aby wziąć odpowiedzialność za swoje życie. Chcą być pełnią, żeby wchodząc w jakąkolwiek bliższą relację mieć szansę, że spotkają osobę również będącą pełnią, a nie ćwiartką czy połówką.

- W Twoim życiu krąg coś zmienił? Coś Ci dał?

Dostałem poczucie, że mogę zaufać innemu mężczyźnie. Że na tym świecie są mężczyźni, wśród których czuję się bezpiecznie. Tak zwani bracia. Tak na siebie mówimy. Oczywiście nie jest to brat z krwi. Dla mnie nie musi być. Dla mnie przyjaciel jest jak rodzina, którą wybieram, żeby dzielić życie, troski i radości. Wiec na tych kręgach spotykam osoby, które dają mi pewność, że otrzymam od nich wsparcie. Możemy być wsparciem dla siebie.

- Ważna rzecz.

Dlatego zwołując kręgi, cieszę się, że mam możliwość dawania tej przestrzeni innym mężczyznom. I możliwość wglądu w siebie. Kim jestem? Czego tak naprawdę chcę? Czy życie, które prowadzę, jest moim życiem? Czy mam połączenie z ciałem? Dla mnie ważnym, może najważniejszym elementem jest powrót do ciała. Do serca.

- Masz poczucie, że tworzy się nowy typ mężczyzny?

Mam nadzieję i wierzę w to mocno. Bo jeżeli nie, boję się, że ten świat daleko nie dojdzie. Więc wierzę, że tak. Jest to nam wszystkim potrzebne. Mężczyzna, który łączy w sobie męskie i żeńskie.

Rozmawiał Roman Praszyński

Fot. Aleksander Kwapień

Rozmowa jest zapisem wywiadu wideo, który powstał na potrzeby filmu o męskich kręgach. Film niebawem! :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz