Polecany post

W stronę ojca. Warsztat męski (X edycja)

Dwa dni intensywnej i uważnej pracy nad zmianą. Nad odzyskiwaniem mocy. Czas kontaktu ze swoimi emocjami. Relacja z ojcem jest bardzo ...

środa, 27 stycznia 2021

Odkryj sny!

Masz mocne sny? Lubisz śnić?

Chcesz odkryć, jakie dary i przesłanie Twoje sny mają dla Ciebie?

Zapraszam na ustawienia snów.

Najważniejsze jest doświadczanie!



Nazywam się Roman Praszyński, jestem terapeutą, prowadzę męskie kręgi.

Od kiedy w średniej szkole zerwałem z chodzeniem na religię, uważałem siebie za ateistę, wyznawcę materializmu.

Wiele trudnych zdarzeń w dorosłym życiu – w tym nieszczęśliwa miłość! – i wiele zdarzeń pięknych (miłość udana!) sprawiło, że powróciłem do duchowej krainy.

Zacząłem zapisywać sny i starałem się odkryć tajemnice nocnych podróży.

Jak każdy, błądziłem po mrocznej krainie sennych zjaw. Chwytałem sensy, wydawało mi się, że wiem, co znaczą i wymykały mi się z rąk.


Obejrzyj film, na którym pokazuję jedną z metod pracy ze snem:


Napisałem i wydałem pięć powieści. Stwarzanie literackich historii wymaga pogrążenia się w stan snu na jawie. Więc śniłem historie wielu ludzi, które ostatecznie były opowieścią o mnie samym.

Praca literacka pokazała mi, jak sny rosną. Jak z małego ziarenka pomysłu, jednej sceny, czy kilka słów wyrasta cały świat. Wystarczy zaufanie do siebie samego. Do umysłu, który „wie”, co ukrywają sny. I potrafi wydobyć to na powierzchnię jawy.

Pamiętam, miałem kiedyś sen z papieżem. Stał w mieszkaniu, które wynajmowałem i powiedział do mnie: „Wszyscy mówią do mnie Ojcze, a ja przecież jestem też Synem!”.

W geście pocieszenia dotknąłem jego ramienia i nagle poczułem wielką siłę. Jakby mnie poraził prąd. Energia spłynęła od niego przez moją dłoń i ramię do ciała. Była tak potężna, że na chwilę straciłem przytomność. Jakbym został trafiony skondensowaną boskością.

Sen był krótki. Wiele razy zastanawiałam się, co znaczył. Był opowieścią dla mnie czy dla świata? Uczestniczyłem wtedy w intensywnych, wieloletnich warsztatach dla mężczyzn i przeczuwałem, że sen jest opowieścią o trudzie stawania się mężczyzną. O cudzie i bólu dorastania.


Nie znałem wtedy metody pracy ze snami opartej na doświadczaniu. Dzisiaj inaczej bym podszedł do tego snu. Szukałbym jego znaczenia nie w głowie, a w ciele. Starałbym się odkryć, co wydarzy się, gdy wcielę się w papieża. A co, gdy w syna.

Od tamtej chwili upłynęło wiele lat. Sny poprowadziły mnie do szkoły dla psychoterapeutów. Studiowałem psychologię zorientowaną na proces. Ta metoda łączy odkrycia Carla Gustawa Junga i wschodnią filozofię tao. Jest stworzona do pracy ze snami. Sny rozgościły się w moim życiu i w mojej pracy.

Dziś zajmuję się snami zawodowo. Ludzie opowiadają mi swoje marzenia senne i wspólnie podążamy tajemniczymi ścieżkami nocnych krain.

Sny to listy, które nasza nieświadomość pisze do naszego świadomego Ja. Podpowiada nam to, czego świadomie nie wiemy lub tylko przeczuwamy. Gdy trafnie odczytamy senne wiadomości, mamy szansę na lepsze, bardziej świadome życie. Możemy dostać się do swojej mocy. Żyć radośniej i pewniej.


A Ty jak śnisz? Obficie i kolorowo? Czy oszczędnie i niewiele pamiętasz? A może lękasz się śnić? O czym opowiadają Twoje sny? O zwykłym życiu, nieskromnych marzeniach czy śmierci?

Jakie światy pokazują Twoje sny? Takie, za którymi tęsknisz? Czy takie, których się obawiasz? Czy w Twoich snach miałoby się ochotę zamieszkać?

Jeżeli Twoje sny przynoszą Ci trud. Albo tajemnicę. Albo naukę, z której chcesz skorzystać i potrzebujesz dobrego miejsca, aby ją odkryć – zapraszam do wspólnej pracy.


Proponuję Ci metodę, którą nazwałem Ustawianiem snów. Wywodzi się od metody aktywnej fantazji Junga i praktyki sennego ciała Mindella oraz ustawień systemowych Helingera. Łączy w sobie rozumową analizę snu i odczucia płynące z ciała. Nie wymaga żadnych przygotowań, jest dostępna dla każdej osoby, bez względu na stopień zaangażowania w pracę nad sobą. Czy w pracę nad snami.


POLECENIA

Tadeusz:

Wyszedłem z sesji nie tylko z rozszyfrowanym kodem snu, ale przede wszystkim wzmocniony. Roman prowadzi sesje w sposób pełen uważności, metodycznie pomaga wejść głęboko w treść snu i wspiera w poszukiwaniu w niej swojej mocy”.


Anna Twardowska:

Roman korzysta z kilku sposobów pracy ze snem, ma serce i intuicję - to połączenie budzi moje zaufanie. Podczas pracy z jedną z tzw. nierozwiązywalnych spraw, rodowa tajemnica, która budziła mój lęk, nagle straciła znaczenie. Jak to się stało? Ustawiacz snów ze spokojem i kojącym głosem (bardzo trafne pytania pomocnicze!), pomaga ucieleśniać sny, zobaczyć je w przestrzeni, tu i teraz. Dużą ulgę sprawiło mi potwierdzenie, że wyjaśnienie wszystkich rodowych tajemnic nie jest niezbędne do szczęśliwego życia, a przodkowie mają prawo do zabrania paru informacji ze sobą”.


Grzegorz:

Dziękuję za to doświadczenie. Nie spodziewałem się, że tyle znajdę w swoim śnie!”

*

Jeżeli pociąga Cię taka praca ze snami, chcesz przyjrzeć się Twoim snom – zapraszam na bezpłatną konsultację telefoniczną.

Skontaktuj się ze mną: rpraszynski@gmail.com

Oddzwonię i wysłucham Twojego snu. Wyjaśnię dokładnie na czym polega moja metoda. Wtedy będziesz mogła/mógł podjąć decyzją, czy chcesz skorzystać z sesji ustawiania snu.

Prowadzę sesję na żywo (Warszawa) i online.

Roman Praszyński

Strona na Facebooku: Ustawiacz snów


Fot. Krzysztof Niewolny, Unsplash.


środa, 13 stycznia 2021

Ekstaza życia

Nie mogłem dokończyć tej książki. Co zaczynałem ją czytać, podrywałem się do tańca. Opowieść Gabrielle Roth o 5Rytmach wyrywa z fotela.

Każdy z nas marzy o tym, żeby oddać się życiu, jak delfin oddaje się fali. Zatracić się w miłosnym uniesieniu do istnienia, wpaść w sam środek siebie, jak karabinowa kula. Gabrielle Roth, Amerykanka, pisze tak, jakby robiła to codziennie. Jej książka Uwolnij ciało, ucieleśnij duszę jest naładowana energią, jak chiński stos termojądrowy. Ale po kolei.


Anoreksja duchowa

Od dziecka miała fioła na punkcie Jezusa, świętych i tłumu wychwalającego Boga w kościele. Gdy miała siedem lat, ubłagała rodziców, żeby wysłali ją do katolickiej szkoły. Zgodzili się, niestety. Tam poznała co to Wielki Grzech. Wielki Grzech ciało i płynąca z niego przyjemność. „Modliłam się do Boga, by wziął z powrotem moje piersi i cofnął mój okres”. Głodziła się. Piła tylko kawę.

Na studiach zakochała się w katolickim studencie prawa. Po pierwszej miłosnej nocy zaszła w ciążę. Była w szoku, jej książę na zimno załatwił jej aborcję. Wyciekła z niej dusza. „Po aborcji czułam się jak straszny anioł, który stracił skrzydła i rozbił się o ziemię”.


Strzaskane kolano

Tańczyć chciała zawsze. „Moja pierwsza lekcja tańca, głównie akrobatyki, miała miejsce koło sklepu rzeźnika. Gdy było mi nudno, wyglądałam przez okno i patrzyłam na bezgłowe kurczaki biegające po podwórku, tańczące swój taniec śmierci”. Uczyła się baletu. Ale cierpiała, naśladując cudze ruchy. „Pomimo, że czułam się niezdarna i beznadziejna, nadal kontynuowałam lekcje tańca. Do czasu, aż odezwała się stara kontuzja kolana”. Zerwała z tańcem i wpadła w czarną dziurę bezsensu. Podjęła próbę terapii grupowej, która okazała się katastrofą.


Big Sur

Uratowała ja wizyta w Big Sur w Instytucie Esalen. Big Sur to kultowe miejsce w Kalifornii nad brzegiem oceanu, gdzie mieszkali artyści i rodziła się nowa psychologia. „Każdego dnia przybywał tu zardzewiałą furgonetką nowy Samotny Włóczęga w poszukiwaniu swojego zewu. Kobiety polowały na nowy rodzaj siebie: pierwotny, praktyczny, taki, którego nie można znaleźć w magazynach mody”.

Nowy bieg jej życiu nadał Fritz Perls, twórca terapii Gestalt. Poprosił ją, aby poprowadziła warsztaty ruchowe z jego klientami. To odmieniło wszystko.


Wyzwolony ruch

Zaczęła pracować z ludźmi. Z zaskoczeniem odkryła, ile może dać.

Puszczałam piosenkę Stonsów próbując zagłuszyć głosy w ich głowach mówiące, że nie potrafią się ruszać. Lecz sama nosząc przez dziesięć lat pas cnoty, dokładnie wiedziałam, jak czuli się wewnątrz tych więzień uformowanych z kości.

Kładłam ich na plecach, po czym prosiłam by zamykali oczy i kołysali swoimi miednicami w rytm muzyki.

Większość z nich podchodziła do moich zajęć jak do wakacji od poważnej, wewnętrznej pracy skoncentrowanej w głowie i wykonywanej przez nich gdzie indziej; więc szokiem było dla nich znalezienie się na podłodze ze szlochającą miednicą.

Czasami dwie godziny ruchu miały taką samą moc co dwa lata psychoanalizy.

Odkryłam, że ciało nie jest w stanie kłamać; wprowadź je w ruch, a prawda wypłynie”.

Weszła tanecznym krokiem na swoją ścieżkę. Odkryła życiową misję. Poprowadziła niezliczoną ilość warsztatów, skorzystało z nich wiele tysięcy osób.


Osobisty świat

Cała książka jest podręcznikiem metody Gabrielle Roth: dynamicznej medytacji w ruchu 5Rytmów. To podręcznik bardzo osobisty. Amerykanka świadczy sobą. Odsłania siebie i swoje życie. To nadaje podręcznikowi głębi i dodaje ostrości. Wędrujemy razem z Gabrielle po Nowym Jorku, poznajemy jej świat.

Jestem ekshibicjonistką duszy, zdzirą bitu. Będę tańczyć o każdej porze i wszędzie”, pisze i opowiada, jak poderwała do tańca salę wypełnioną trzystoma gejami chorymi na AIDS. „Tancerze płakali, krzyczeli, byli ekstatyczni. Każdy był autentyczny – żadnych sztucznych bzdur”.

Tłumacząc żeńskie aspekty duszy ludzkiej, opowiada o wypadku swojego syna, który przez wiele miesięcy poruszał się z trudem. Zatrzaśnięty w chorym ciele musiał nauczyć się dbać o siebie. Odkryć własną, wewnętrzną matkę.

Czytając książkę mam wrażenia kontaktu z mądrą wiedźmą. Kobietą żywą, pełną miłości, seksu i współczucia. Potrafiącą szaleć, krzyczeć i przytulić.


5Rytmów

Podstawą jej metody jest pięć rodzajów rytmów. Każdemu odpowiada inny rodzaj muzyki.


PRZEPŁYW jest rytmem Ziemi. Jest płynnym, wyluzowanym i elastycznym stanem bycia. Rytm przepływu łączy nas z przepływem naszej indywidualnej energii, z naszym podstawowym, wewnętrznym nurtem. Rytm wyrażający żeńskość.


STACATTO płonie ogniem. Gorąco rozchodzi się po całym ciele, napełniając taniec niepohamowanym ferworem. Przepływ jest o braniu w siebie, stacatto jest o wypuszczaniu wszelkiego rodzaju rzeczy, od zmęczenia po furię, od cierpienia do wspomnień, od nienawiści po zranione serce. Rytm męski.


CHAOS wrzuca nas w wir wody. Powstaje ze zderzenia przepływu i staccato. Opisuje większość spotkań między żeńskością, a męskością. Niesie wiele nauk, przeciwieństwa ulegają transformacji i jednoczą się. Bycie wizjonerem w chaosie jest czymś zwyczajnym, właśnie dlatego chaos jest domeną sztuki.


LIRYCZNY jest rytmem powietrza. Najbardziej nieuchwytny. Jest procesem rozkoszowania się lekkością naszego istnienia. Jest powiązany z dojrzałością. Rytm transu i samorealizacji.


CISZA to matka wszystkich rytmów. Tutaj odnajdujemy spokój, mądrość, poczucie jedności z istnieniem.


Ciało wie

Dla Gabrielle taniec jest językiem ducha. Dzięki niemu doznaje ekstatycznych stanów. „Wewnątrz mnie odkryłam całkiem nowy zakres ruchu. Każda komórka mojego ciała była wszechświatem sama w sobie”. Ruch jest podróżą przez życie i kosmos.

Całe życie – począwszy od dziecięcej fascynacji Jezusem – Roth jest uduchowioną istotą, a taniec jest jej modlitwą. W swojej książce w energetyczny sposób zachęca do tego samego. Do zaufania swojemu ciału. Gdyż ono wie. Właśnie ciało może poprowadzić nas do krainy ducha. Odkryć przed nami naszą duszę.

Gabrielle Roth:
"Gdy tańczę, czuję obecność boskiej siły i jest to moim nałogiem".

Przekraczanie granic

5Rytmów to nie tylko nauka bycia w tańcu. Gabrielle Roth stworzyła cały system opisujący człowieka. Posługuje się archetypami, aby opisać energie, które przez nas przepływają. Matka, uwodzicielka, syn, ojciec, alchemiczka, kochanek, artystka – to część z nich. Zadaniem człowieka jest odkryć te energie w sobie, poczuć i wprowadzić w życie. Tylko mając dostęp do wszystkich swoich aspektów możemy w pełni wyrazić siebie. Żyć prawdziwie.

Jak zaprosić te energie? Roth podaje konkretne ćwiczenia i praktyki, które pomagają odkryć w sobie archetypy.

Na przykład, aby zaprosić do swojego życia uwodzicielkę/uwodziciela możemy wydać przyjęcie i zaprosić znajomych. Każda i każdy z nich ma przebrać się za osobę uwodzącą. Dużo zabawy i bezpiecznego przekraczania granic.

A o to chodzi. Aby odkrywać w sobie nieznane rejony.


Alchemiczny taniec

Spotkanie z Gabrielle Roth może odmienić życie. Mam znajomych, którym praktyka 5Rytmów pomogła odkryć swoją moc. Nie wyobrażają sobie życia bez tańca. Ruch pozwala im zadbać o swoje emocje, wyrazić najgłębsze potrzeby.

Czytanie Uwolnij ciało, ucieleśnij duszę jest jak picie wody z krystalicznego źródła. Budzi tęsknotę duszy. Daje nadzieję na alchemiczną przemianę, która wrzuci nas w sam środek istnienia. W życie ekstazą. A tylko tak, według Roth, warto żyć.


Tekst Roman Praszyński

Gabrielle Roth, Uwolnij ciał, ucieleśnij duszę, tłum. Magdalena Janicka, Wydawnictwo Free Bird.

Fot. David Hofmann, Unsplash

niedziela, 10 stycznia 2021

Uzdrowiciel

W noc wigilijną śniło mi się, że jadę autobusem do Wrocławia, ale chcę wysiąść w Jeleniej Górze. Pytam kogoś, bo nie bardzo wiem, gdzie jestem.

Wysiadam i szukam kościoła, w którym jest ksiądz uzdrowiciel.

Jestem w kościele, rozmawiam z młodym mężczyzną. Pytam o księdza uzdrowiciela. Mieszka niedaleko, odpowiada młody mężczyzna. Trzysta metrów od kościoła. Zastanawiam się, czy trzysta metrów pod ziemią. Ale chodzi o park przy kościele.

Idę kościelnym korytarzem, na podłodze leżą ludzie. Czekają na księdza uzdrowiciela. Z głębi korytarza zbliża się stary, brodaty ksiądz. Ale to nie uzdrowiciel. Ktoś mówi, że był o piątej rano. Nie mam czasu, żeby czekać, jestem w podróży.



Taki sen. Wieloznaczny. Tajemniczy. Tym bardziej ciekawy, że poprzedniego dnia wypisałem się z kościoła katolickiego. Gdy zacząłem pracować z tym snem, odkryłem, że postaci z tego snu mają mi wiele do powiedzenia.

Przyciągał mnie Starzec, Młody Mężczyzna i Leżący Na Ziemi. Starzec okazała się pełen złości, dbał o Leżących, ale sam już nie potrafił być, jak oni – pełen oddania i zaufania. Młody był cwany, znał zasady panujące w kościele, potrafił się wśród nich poruszać, zwinnie jak wąż. Dawał nadzieję, że ja też się nauczę.

Najmocniej przeżyłem wcielenie się w Leżących Na Ziemi. W ich oddaniu się była moc. Aż łzy zakręciły mi się w oczach, gdy poczułem ulgę, która płynęła z poddania się, odpuszczenia.

Dobrze jest nie walczyć. Przyjąć to, co jest. Przyjąć życie.

Poczułem, że wyrastają mi skrzydła, jestem smokiem. Lecę ponad polami do zamku. Smok to pradawny symbol mocy, połączenia żywiołu ziemi i nieba.

Gdy stanąłem w miejscu Uzdrowiciela, poczułem, że nie ma mnie.

Nie ma Uzdrowiciela. Za to wszyscy w moim śnie – Leżący, Starzec, Młody i moje śniące Ja mamy moc uzdrawiania. Wszyscy jesteśmy Uzdrowicielem.


Taki sen. Dobrze mi zrobiło jego przesłanie. Traktuję, że to przekaz dla mnie. Ale może i dla świata.

Dzielę się nim z Tobą. Co by zmieniło się w Twoim życiu, gdybyś wyśnił swoją Uzdrowicielkę? Swojego Uzdrowiciela? Co by zmieniło się w Tobie?

Zapraszam do dzielenia się swoimi snami.

Po to założyłem na Facebooku stronę: Ustawiacz snów.

Żeby przyglądać się snom, badać jakie tajemnice niosą. Pracować z nimi. Sny to wielka i piękna część naszego życia. Zróbmy dla nich miejsce! 

Photo by Kumiko SHIMIZU on Unsplash

piątek, 8 stycznia 2021

Powrót do serca

Rozmowa o męskich kręgach z Marcelem Bird Wieteską, smakoszem życia, tworzycielem, który pracuje z ciałem i prowadzi męskie kręgi.

- Dlaczego prowadzisz męskie kręgi?

Co jest w tym najważniejsze? Żeby samemu poprzez spotykanie się z mężczyznami budować relację ze swoim własnym mężczyzną. Możemy być dla siebie jak lustra, w bezpiecznej atmosferze dzielić się swoją prawdą. Wydarza się to, co nie wydarzało się z naszymi ojcami czy dziadkami. Ja przynajmniej nie miałem dobrych relacji rodzinnych i te spotkania karmią moją potrzebę bliskości z mężczyznami. Dla innych uczestników kręgów to również ważny aspekt. Żeby połączyć się z innym mężczyzną w przestrzeni serca. W prawdzie. Bo nikt nas tego nie uczył. A jesteśmy ludźmi. Jesteśmy istotami emocjonalnymi, czującymi. Nauczmy się rozmawiać o uczuciach. O emocjach. Nie wstydźmy się tego. Nie bójmy się. Najważniejsze, to nauczyć się wyrażać siebie w prawdzie.



- Kto przychodzi i z czym przychodzi na męski krąg?

Przychodzą mężczyźni, którzy mają potrzebę spotkania się ze swoją męskością. Jakkolwiek ją czują na dany moment. Chcą podzielić się tym, co czują, co przeżywają jako mężczyźni. I mogą zobaczyć, że tak naprawdę wszyscy jesteśmy w podobnych miejscach. Czasami trochę dalej, czasem trochę bliżej. Borykamy się z podobnymi problemami, sytuacjami. Czy to chodzi o stosunek do własnej męskości, do swojej cielesności. Czy o układnie sobie relacji partnerskich, rodzinnych, z dziećmi. Często są to mężczyźni po przejściach, nieudanych relacjach. Jestem jednym z takich mężczyzn, też mam syna, z którym się nie widuję. W kręgu dzielimy się tym, co dla nas ważne. Powracający temat, to trudne relacje z ojcem, dziadkiem. Nakazy, zakazy zamiast bliskości. Brak przytulania, prawdziwej opieki. Ojcowie byli nieobecni. Albo poza rodziną, albo w pracy.

- Przytulacie się na kręgach?

Tak. Jestem bardzo cielesną jednostką. I pracuję z ludźmi poprzez ciało. Dążę do tego, aby mężczyźni byli w fizycznym kontakcie. Wiadomo, że nie dla każdego od razu wszystko. Na początku poruszamy się w grupie w przestrzeni. Może delikatny dotyk, delikatne muśnięcie. Objęcie się ramionami w kręgu. Złapanie się za ręce. To już dla niektórych jest dużo. W naszej kulturze mężczyznom nie jest łatwo złapać się za ręce, przytulić. Od razu konfrontują się z pytaniem: „A może jestem gejem?”. Ok, a może jesteś? Zobacz to wreszcie. Jeżeli jesteś, przyznaj się przed sobą, wyjdź z tym do świata. Najgorsze to zobaczyć człowieka, który męczy się w roli heteroseksualnego mężczyzny.

- Czy mężczyźni mają trudność z odsłanianiem się? Ze szczerością?

Wiemy, że tak. Mówię na swoim przykładzie. Uważam się za całkiem otwartego mężczyznę. Czasami jak otwarta księga. Acz jeżeli chodzi o głębsze wejście w jakiś temat, to potrzebuję czasu. Potrzebuję przestrzeni i osób, wśród których czuję się bezpiecznie. Pewności, że zostanę wysłuchany bez oceny. To ciekawe, bo panuje powszechna opinia, że tylko kobiety potrzebują wysłuchania.

- A mężczyźni?

Oczywiście też. Staram się obalać paradygmat, że męskość wiąże się wyłączenie z modelem, który znamy z przeszłości. Twardy, nieczuły typ, który ochrania, zapewnia bezpieczeństwo. Na ten moment XXI wieku, po całej ewolucji, doświadczeniu historii nie możemy się cofać do tego, co było. Wierzę, że my mężczyźni mamy w sobie też cechy przypisane kobietom. Jestem za tym, żeby ten dualizm, który obowiązuje na świecie, transformował się w stronę jedności. Tak naprawdę jesteśmy wszystkim, mamy wszystkie cechy. Tak samo, jak kobiety mogą być bardzo fajnie w swojej męskości, pozostając w swojej kobiecości, tak samo my mężczyźni możemy być w męskości, jednocześnie wyrażać swoją kobiecość. I tu jest ta harmonia, tu jest ten przepływ. Tu jest ten balans.

- W połączeniu?

Tak. Nie wychowujmy mężczyzn tylko na wojowników. Walka też jest ważna, są momenty, kiedy jest potrzebna. Ale wchodzimy w Erę Wodnika, a to jest era energii żeńskiej. Jeżeli my mężczyźni nie wejdziemy w tę zdrową energię kobiecą, możemy się nie odnaleźć w nowej rzeczywistości.

- Co mężczyźni zyskują dzięki kręgom?

Na pewno to, że z czasem, przychodząc regularnie na kręgi, potrafią się otworzyć. Powiedzieć o rzeczach, których nigdy nie wypowiadali na głos. To zrzuca z nas mężczyzn, ciężar samotności. Smutek, że sami musimy uporać się z własnymi problemami. Na przykład tymi dotyczącymi seksualności. Komuś ciężko z tym, że się masturbuje, albo, że kogoś zdradza, albo, że lubi gierki, które powszechnie uważana są za niezdrowe. Nagle zostaje wysłuchany i nieoceniony. I co ważne, słyszy od innych mężczyzn: „Wiesz, mam podobnie”. To niesamowite wsparcie.

- Zmienia mężczyzn?

Daje im siłę. Ale każdy wybiera swoją drogę. Jak w przypowieści o dwóch wilkach, które mamy w sobie: dobrym i złym. Ten wygrywa, którego karmimy. Ważne, co wybieram w życiu. Którego wilka karmię. Wezmę przykład masturbacji, która jest częsta nie tylko w świecie męskości ale i kobiecości. Mogę traktować ją jako coś, co mnie wzmacnia lub zabiera energię. Czy to ucieczka od siebie? Czy wejście w jakąś głębszą sferę siebie? Wzniesienie swego ciała, swojej seksualności na wyższy poziom? Czy zwykła starta energii? Te same aspekty mogą być zupełnie różnie postrzegane, kwestia, jak na to spojrzymy. Jak do tego podchodzimy.

- Czy mężczyźni są samotni? Szukają wspólnoty?

Myślę, że społeczeństwo jest samotne. Więc w dużej mierze mężczyźni także są samotni. Cieszę się, że jest coraz więcej mężczyzn szukających siebie i przychodzących na wszelkiego rodzaju warsztaty, terapie indywidualne czy grupowe. Prowadzę zajęcia od ponad dziesięciu lat, jogę, warsztaty pracy z ciałem. Kiedyś na dziesięć kobiet był jeden, maksymalnie dwóch facetów.

Teraz zdarza się pół na pół. Może czują się samotni, może czują, że to czas, aby wziąć odpowiedzialność za swoje życie. Chcą być pełnią, żeby wchodząc w jakąkolwiek bliższą relację mieć szansę, że spotkają osobę również będącą pełnią, a nie ćwiartką czy połówką.

- W Twoim życiu krąg coś zmienił? Coś Ci dał?

Dostałem poczucie, że mogę zaufać innemu mężczyźnie. Że na tym świecie są mężczyźni, wśród których czuję się bezpiecznie. Tak zwani bracia. Tak na siebie mówimy. Oczywiście nie jest to brat z krwi. Dla mnie nie musi być. Dla mnie przyjaciel jest jak rodzina, którą wybieram, żeby dzielić życie, troski i radości. Wiec na tych kręgach spotykam osoby, które dają mi pewność, że otrzymam od nich wsparcie. Możemy być wsparciem dla siebie.

- Ważna rzecz.

Dlatego zwołując kręgi, cieszę się, że mam możliwość dawania tej przestrzeni innym mężczyznom. I możliwość wglądu w siebie. Kim jestem? Czego tak naprawdę chcę? Czy życie, które prowadzę, jest moim życiem? Czy mam połączenie z ciałem? Dla mnie ważnym, może najważniejszym elementem jest powrót do ciała. Do serca.

- Masz poczucie, że tworzy się nowy typ mężczyzny?

Mam nadzieję i wierzę w to mocno. Bo jeżeli nie, boję się, że ten świat daleko nie dojdzie. Więc wierzę, że tak. Jest to nam wszystkim potrzebne. Mężczyzna, który łączy w sobie męskie i żeńskie.

Rozmawiał Roman Praszyński

Fot. Aleksander Kwapień

Rozmowa jest zapisem wywiadu wideo, który powstał na potrzeby filmu o męskich kręgach. Film niebawem! :)