Żyjemy w paradoksalnym świecie. Władza należy do mężczyzn, ale życie już nie. Ofiarą patriarchatu są także jego twórcy.
Świat, w którym polityką, biznesem i kościołem rządzą mężczyźni, zbiera krwawe żniwo. To właśnie mężczyźni szybciej umierają i często z własnej ręki.
I nie mówię o covidzie. Mówię o statystykach sprzed pandemii. W Polsce kobiety żyją o osiem lat dłużej. Czyli mają dodatkowe trzy tysiące dni, podczas których mogą cieszyć się porankami, spotkaniami z wnukami lub smakiem ulubionej herbaty.
Krótsze życie mężczyzn
Dlaczego mężczyźni żyją krócej? Zapewne ma to związek z wychowaniem. Z tym, że „trzeba być twardym nie mientkim” i „chłopaki nie płaczą”. Więc dorośli mężczyźni nie dbają o siebie. Unikają lekarzy. Nie przyznają się do słabości. Umierają w milczeniu.
Nie mają kontaktu ze sobą, więc nie potrafią nawiązać bliskich relacji. Pogrążają się w depresji. I mordują się sami. Codziennie w Polsce około stu pięćdziesięciu mężczyzn dokonuje próby samobójczej. Udaje się dwunastu. Rocznie to ponad 4,5 tysiąca ofiar.
Codziennie w Polsce skutecznie udaje się zabić dwóm kobietom. Mężczyźni zdecydowanie przodują.
Co się dzieje? Dlaczego bycie mężczyzną wiąże się z zagrożeniem życia? Stworzyliśmy świat, który popycha nas do samozagłady.
Jestem mężczyzną, więc dobrze znam te podskórne prądy ambicji, które każą pracować ponad miarę. Nie oszczędzać się. Znam te podszepty, które pchają do nadużywania alkoholu, zdrowia, życia. To cena, którą płacimy za bycie mężczyzną.
Nasza kultura nie ma litości dla słabości. Spójrzcie na wysychające rzeki. Na miasta spowite smogiem. Na dzieci kopiące kobalt do naszych smartfonów.
To kultura, w której mężczyzna jest władcą. I niewolnikiem. Niewolnikiem własnego wyobrażenia o szczęściu. „Będę szczęśliwy, gdy będę miał władzę, skarby, seks”.
To nie działa. Ale wciąż o to walczymy. Jesteśmy jak lemingi biegnące w przepaść. Wiadomo, że przepaść jest, ale dalej biegniemy.
Ponieważ nie mamy szacunku dla siebie, nie mamy szacunku dla planety. Ponieważ niszczymy Ziemię, niszczymy siebie. Błędne koło. Kwadratura błędnego koła.
Jak to zatrzymać?
Każda chwila refleksji jest na wagę złota. Każda chwila, w której kontaktuję się ze sobą samym. Pytam siebie, pytam swoje ciało - co czuję? Czego chcę? A czego nie chcę? To pierwszy krok na drodze do ratunku.
Świadomość pomaga żyć lepiej.
Znam takich mężczyzn. Młodszych i starszych, którzy spotykają się, aby pobyć ze sobą, porozmawiać szczerze o potrzebach serca. Nacieszyć się istnieniem. Męskie kręgi. Miejsce zatrzymania się. I czułego spotkania z samym sobą.
Zasiadam w takich kręgach od dwudziestu lat. Mówimy o nich terapia bez terapii. Pewnie nie zmienimy świata. Ale możemy zmienić siebie. Rozpoznać nasze zranienia i znaleźć sposób, aby zaopiekować się nimi. Może wtedy nie będziemy musieli uciekać w pracę, seks, używki i samobójstwa.
Zapraszam Cię na męski krąg. Informacji szukaj na profilu @warsztaty_meskie na Facebooku i Instagramie.
Zapraszam Cię również na warsztat „W stronę ojca”, gdzie w małej, męskiej grupie będziemy pracować nad naszą męską mocą. Warszawa, końcówka stycznia 2021 r. Online lub stacjonarnie.
Informacja o warsztatach:
Tekst Roman Praszyński
Fot. Aziz Acharki, Unsplash

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz