Węgierski eurodeputowany, Józef Szajer, właśnie przeszedł do historii politycznej akrobatyki. Zażarty, żonaty homofob, który wpisał do konstytucji, że „małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny” okazał się gejowskim lekkoduchem. Członek rządzącej, prawicowej partii Fidesz, która drakońsko zwalcza narkotyki, miał plecak pełen „koksu”. Ironia? Hipokryzja?
Owszem. Ale przede wszystkim przerost Persony.
Czymże jest Persona? Opisał ja Carl Gustaw Jung, praojciec współczesnej psychoterapii. To taka część osobowości, którą prezentujemy światu. To rodzaj maski, którą zakładamy w kontakcie z innymi ludźmi, z instytucjami, społeczeństwem. Ochrona ego. Musimy udawać, żeby przeżyć, żeby rzeczywistość mogła się toczyć. Przecież sędzia nie zapłacze skazując biznesmana za fałszowanie faktur. Nie mieści się to w konwencji społecznej.
![]() |
| Photo by christian buehner on Unsplash |
Persona sędzi musi być poważna, zasadnicza, niewzruszona, jak litera prawa. Nie będzie frywolna, niezdecydowana. Nie przyjdzie do pracy w fartuchu hutnika.
A ksiądz nie pójdzie opalać się na plażę nudystów. No, chyba, że pójdzie. Ale nie powinien. Jego Persona na to nie pozwala.
A jeżeli pójdzie, to jego Persona da mu popalić. Bo persona to nasz strażnik.
Kłopot zaczyna się wtedy, gdy za bardzo zaczynamy utożsamiać się ze swoją Personą. Jeżeli jestem profesorem prawa i w domu swojemu dziecku robię wykład, zamiast wytrzeć mu nosa, gubię się. Zaczynam działać przeciwko sobie. I innym.
Teraz wróćmy do węgierskiego akrobaty. Jakże silną musiał wyhodować sobie Personę! Gej, który ukrywa się tak bardzo, że staje się katem gejów! Toż to tragikomedia godna kamery Agnieszki Holland. Jako polityk zrobił wiele zła, szczując przeciwko swojemu plemieniu. Ale jakaś jego część, głęboko ukryta, musiała męczyć się, cierpieć. Sabotowała jego marny żywot. Szeptała mu nocą, gdy nie mógł spać: „Zrób coś, bo pęknę!”.
I zrobił. Biegał na orgietki, aż sobie wybiegał. Nieświadomie doprowadził do sytuacji, że cały świat dowiedział się, kim jest. Betonowa Persona zawaliła się z hukiem.
I teraz na dwoje babka wróżyła. Albo wyjdzie mu to na dobre. Albo nie wyjdzie. Każda katastrofa jest szansą. Od człowieka zależy, co z nią zrobi.
Kryzys według Arnolda Mindella
Arnold Mindell, następca Junga, twierdzi, że kryzys jest łaską. Zwykle doprowadzają do niego nieujawnione, wtórne części naszej psychiki. A gdy się już ujawnią, możemy wciągnąć je w pole naszej świadomości. Możemy stać się bogatsi o nowe elementy, bardziej pełni, świadomi, mądrzy, elastyczni. Dlatego świadomie przeżyty kryzys jest szansą. Może służyć rozwojowi.
Przeżyłem swój kryzys w tym roku. Zmieniłem zawód, zmieniłem siebie. Wiem, że można upaść. I wstać. Roztrzaskanie tożsamości nie jest końcem życia.
Nie wiem, co będzie z panem od rynny. Pewnie teraz ma uczucie, że świat zwalił mu się na łeb. Ale to minie i może jeszcze wyjść mu na dobre. Dostał od losu szansę. Czy ją wykorzysta?
Tego nie wie nikt. Na pewno coś w nim wybrało bolesną drogę przemiany.
Dlatego pytając, czego uczy nas goły gej na rynnie, pytam, jak mądrze być sobą. Jak zachować równowagę między tym, czego pragnie nasza dusza, a tym, czego oczekuje od nas świat, społeczeństwo. Żeby być sobą między ludźmi, trzeba trochę oszukiwać. Kryć część swoich pragnień, pokrzywdzeń, kompleksów. Ale nie za dużo, żeby nie skończyć na rynnie!
Jeżeli chcesz przyjrzeć się swojej Personie, jeżeli chcesz przyjrzeć się sobie i zobaczyć się w oczach innych mężczyzn - zapraszam na warsztat „W stronę ojca”.
Już 21 stycznia 2021 r.
Fot. Christian Buchner, Unsplash

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz