Różowy kolor jest niebezpieczny. Wie o tym każdy mężczyzna.
Bracie, jeżeli myślisz, że jesteś wolnym człowiekiem, załóż różową sukienkę i wyjdź w niej na ulicę.
Ludzie zaraz przywołają cię do porządku.
Męskość to konstrukt społeczny. To wyimaginowany medal, który wręcza społeczeństwo. I chętnie odbiera.
Opowiem wam letnią przygodę:
Lato, słońce, Kaszuby. Jezioro wśród wzgórz, pomost i tylko dwa rowery wodne do wyboru.
Różowy i niebieski.
Uświadamiam sobie, że jeżeli wezmę niebieski, to tylko dlatego, żeby nie wybrać różowego. Ze strachu. Więc wybieram różowy.
Odpływam od pomostu różowym rowerem wodnym. Razem z moimi dziećmi.
Żona na brzegu rozmawia z panią z pobliskiego kocyka.
Rozmawiają o depilacji.
„A pani mąż to nie uciął sobie za dużo?” – pyta kobieta, nawiązując do mojego wyboru różowego koloru.
Bum. Właśnie zostałem pozbawiony męskości.
*
My – wszyscy mężczyźni – żyjemy w strachu. W lęku, że wielkie nożyce pozbawią nas naszej tożsamości. Nie możemy płakać, kontaktować się z bezradnością, lękiem, słabością.
Nie możemy być „różowi”.
Bo ciach – i już po nas.
Psychoterapeuta Terrence Real w książce „Nie chcę o tym mówić” opowiada o swoim synu, który lubił się przebierać w sukienki. Do czasu, aż koledzy jego starszego brata wyrazili dezaprobatę.
Porzucił radość. Musiał zaprzeczyć własnej części, aby zostać przyjętym do klubu „mężczyzn”.
Z jakiegoś powodu nasza kultura wymaga, aby chłopiec odciął się od delikatnych części psychiki, stając się „mężczyzną”.
Czy to jedyna droga rozwoju?
Terrence Real:
„Z chłopców nie trzeba czynić mężczyzn. Oni już są mężczyznami. Nie muszą pracować nad swoją męskością”.
Mój jedenastoletni syn pracuje. Niedawno byliśmy w sportowym sklepie. Podeszliśmy do kosza z piłkami. Wybrał… różową!
Fot. Henry Hustava, Unsplash.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz